Książki |  Bank zdjęć |  Usługi |  Kontakt |  Aktualności |  Prezent |  Zamawianie książek |  Księgarnie |  Recenzje 

Opublikowane recenzje naszych książek


Kraków - Szkic do portretu miasta
Recenzja, która ukazała się na stronie w magazynie internetowym "fotoTAPETA"
 

Kraków - Szkic do portretu miasta
Recenzja, która ukazała się w "Tygodniku Powszechnym" dnia 3.VI.2001,
autor: Tomasz Fiałkowski.

Krzysztof Kurzydło, Jerzy Pirecki: Kraków - Szkic do portretu miasta

Kiedy kilka dni temu wyszedłem wieczorem na krakowski Rynek, oniemiałem z wrażenia: wszystkie okna odremontowanej właśnie kamienicy na rogu ulicy Siennej płonęły ohydnym neonowym światłem. Przeraźliwa iluminacja głuszyła urodę całej rynkowej pierzei, z fasadą kościoła Mariackiego włącznie. Dodajmy, że wspomniana kamienica służyć będzie... kulturze; otwiera w niej właśnie podwoje kilkupoziomowa księgarnia.
Jak widać, barbarzyńcy dotarli wszędzie: można popsuć widok na kościoły świętego Piotra i świętego Andrzeja, stawiając nieudanego Skargę na granitowym ogórku, można też promować książkę paskudząc Rynek wściekle niebieskim neonem.

Dlaczego o tym tutaj piszę? Ponieważ autorom nowego abumu o Krakowie udała się rzecz naprawdę niezwykła: fotografując współczesne miasto, zdołali uchwycić i pokazać specyficzny klimat, który w równym stopniu co zabytki stanowił przez lata o swoistości i urodzie krakowskiego śródmieścia, a którego trudno się dziś czasem doszukać pod skorupą tandety i fałszywego blichtru. Nastrój tego "szkicu do portretu miasta" wiąże się oczywiście z ważną artystyczną decyzją obu autorów, jaką jest wybór fotografii czarno-białej, a także z ich fascynacją dokonaniami fotografików lat 50. i 60., z ich miłością do sztuki Henri Cartier-Bressona.

Mamy tu więc wysmakowane studia pejzażowe o rozpływających się konturach ("Wieża Ratuszowa we mgle", "Ujście Rudawy do Wisły" i "Most we mgle" Pireckiego) i równie wysmakowane zapisy gry świateł i cieni na murach i brukach ("Ulica Poselska" i "Ulica Reformacka" Kurzydły, "Arkady na Krakowskiej" Pireckiego). Puste wnętrze kawiarni przy Szerokiej zmienione obiektywem Kurzydły w modernistyczną (mehofferowską?) martwą naturę. Widmowe Planty za kurtyną śniegu, a obok wyostrzony zimowym słońcem rysunek wawelskiej katedry, z ogromnymi słomianymi chochołami na pierwszym planie (oba zdjęcia także autorstwa Kurzydły). Przypadkowe scenki, które nagle nabierają jakichś metafizycznych niemal sensów: dziewczyna czytająca list przy kawiarnianym stoliku, kobieta, która w cmentarnej alejce poprawia sobie makijaż. Bowiem wspomnieć trzeba jeszcze jedną ważną cechę tych fotografii: nie ma na nich anonimowego tłumu, są indywidualne portrety, konkretne twarze, za którymi kryje się jakaś opowieść, jakaś tajemnica. Postacie współtworzące atmosferę miasta, jak kaleki cygański skrzypek grający zwykle ze swą kapelą na Floriańskiej czy tęga śpiewaczka przybyła zza wschodniej granicy, która w dzień Wszystkich Świętych niestrudzenie śpiewa przy głównej alei Cmentarza Rakowickiego "Ave Maria".

Tym albumem trudno byłoby posłużyć się jako przewodnikiem: raz jesteśmy na Rynku, Placu Mariackim czy Wawelu, a za chwilę trafiamy na anonimowe podwórka czy w miejsca, których urody zwykle nie jesteśmy świadomi (jesienne "Bulwary nad Wisłą" Pireckiego czy jego dwa "Widoki z Podgórza"). Czasem też autor zadaje nam zagadkę: kto się domyśli, że "Partia szachów na wolnym powietrzu" Pireckiego rozgrywa się nad Wisłą, budynek na drugim planie to dawny browar królewski przy Powiślu (właśnie mają go rozbudować w nowoczesny hotel), wypełniające zaś resztę kadru ceglane gmaszysko to piękna modernistyczna kamienica Karola Tichego przy Groblach, tyle że ujęta od tyłu?

Kraków, który fotografują Kurzydło (rocznik 1957) i Pirecki (rocznik 1955), to miasto ulegające szybkim zmianom. Cała seria fotografii pokazuje rzemieślników wich pracowniach: gorseciarkę, lutnika, wytwórcę szkieł laboratoryjnych, oprawiacza obrazów, wreszcie czapnika (słynnego w Krakowie pana Adama Kurzydłę). Takie pracownie zniknęły już ze śródmieścia niemal wszystkie. Zniszczyły je rynkowe czynsze, brakło następców w rzemieślniczym fachu albo po prostu zapotrzebowania na ich usługi (patrz "Nieistniejący już zakład naprawy zabawek gumowych, ulica Starowiślna" Pireckiego). Autorzy albumu zapisują też oczywiście, niejako mimochodem, zmiany na lepsze, i nie dotyczą one tylko odnowionych zabytków. Ani udział członków Zakonu Kawalerów Maltańskich - w pełnej gali! - w procesji na Skałkę, ani Festiwal Kultury Żydowskiej na Kazimierzu nie byłyby jeszcze kilkanaście lat temu możliwe, a i kawiamia Camelot w zaułku za świętym Janem, tak chętnie przez Kurzydłę uwieczniana, też jest dzieckiem nowych czasów. W ich fotografii więcej jest jednak nostagii aniżeli zachłyśnięcia nowymi czasami; "woła do nas świat - pisze w przedmowie Jarosław Zych - który niezauważalnie umiera".
(Wydawnictwo Dęby Rogalińskie, Kraków 2001, s. 208.)



Śladami Młodej Polski. Secesja w Krakowie i okolicach
Przewodnik

Recenzja w Dzienniku Polskim, nr 31 (17824), 6 lutego 2003
autor: (AN)

Secesja dla cudzoziemców

Wystawy sztuki polskiej z przełomu stuleci eksponowane w ostatnich latach z dużym powodzeniem w Paryżu i Brukseli, zaowocowały tym, czym powinny: adresowanym do cudzoziemców przewodnikiem turystycznym - Śladami Młodej Polski. Secesja w Krakowie i okolicach.
Choć głównym odbiorcą ma być turysta francuskojęzyczny (przewodnik ukazał się przy belgijsko-francuskim wsparciu, a patronuje mu CIVA -Międzynarodowe Centrum Miasta, Architektury i Pejzażu) i my, tubylcy, zajrzymy z przyjemnością do pięknie wydanej, niedużej i w ogóle bardzo poręcznej książki. Tym bardziej że autorki (Teresa i Krystyna Sobieskie, Genevieve Blondiau) prezentują krakowską secesję z wdziękiem i - na co zwraca uwagę Christophe Pourtois, dyrektor CIVA - z zapałem. Dodajmy, że autorski zapał wobec opisywanego przedmiotu to zaleta nieczęsto spotykana we współczesnej literaturze przewodnikowej (dziwne, prawda!) , a cenna nie tylko poprzez swoją rzadkość. Wędrówkę po starym Krakowie uzupełnia wyprawa do Zakopanego, w świat architektury Witkiewicza, pamiątek po Szymanowskim, po Kasprowiczu, śladów innych wielkich sztuki polskiej z przełomu stuleci, którzy bywali pod Tatrami.
Przewodnikowa zwięzłość, a zarazem konieczność dostarczenia obcokrajowcom informacji, które polskiemu turyście nie byłyby niezbędne, nałożyła na autorki powinności, z których - jak zawsze - najtrudniejsze jest dokonywanie wyborów. Można spierać się, co ważniejsze, na przykład, czy to, że w zakopiańskiej Atmie wisi portret Serge'a Lifara i - jak piszą autorki - Szymanowski znał Lifara osobiście, czy to, co mogłyby napisać zamiast: że słynny tancerz francuski bywał w Zakopanem i jako gość Szymanowskiego, i po śmierci kompozytora, na otwarciu muzeum w Atmie. Nie łudźmy się, że mogą być wybory satysfakcjonujące absolutnie wszystkich.
Inna sprawa to poprzedzający właściwą część przewodnikową zwięzły wykład z historii, sytuujący Kraków na tle dziejów Polski. My wiemy, że historię mamy powikłaną i trudno opowiedzieć ją krótko. Zawarty w przewodniku opis dziejów Polski w wieku XIX, wychodzący znacznie poza granice Krakowa (miejskie i ówczesne państwowe) potwierdza to, niestety, dobitnie. (AN)

Teresa Sobieska, Krystyna Sobieska, Genevieve Blondiau: Śladami Młodej Polski. Secesja w Krakowie i okolicach. Przewodnik. Przekład z jęz. francuskiego Barbara Zgłobicka. Wyd. Dęby Rogalińskie, Kraków 2002.



Rozmowy z Picassem
Recenzja w Onet.pl, Czytelnia Polityki
autor: Joanna Zawierucha

Czarodziej i kuglarz

Kim był naprawdę hiszpański malarz Pablo Picasso, współtwórca kubizmu, nazywany często szarlatanem o przeroście uzdolnień, "istnym uwodzicielem z Sewilli" czy "geniuszem do wszystkiego", mamy okazję przekonać się czytając "Rozmowy z Picassem" - książkę krakowskiego wydawnictwa Dęby Rogalińskie. Autorem tego niezwykłego tomu wspomnień, obejmującego lata 1932-1962, jest Węgier Gyula Halasz, światu fotografii i sztuki znany jako Francuz - Brassai. To fotograf, dziennikarz, krytyk, utalentowany rzeźbiarz i rysownik w jednej osobie, który zasłynął w pierwszej połowie XX wieku fotografiami ulicznych prostytutek, złodziei, bandytów i bezdomnych, a także zdjęciami sławnych artystów m.in.: Picassa, Salvadora Dali czy Giacomettiego. Nie bez powodu Henry Miller nazwał go kiedyś "okiem Paryża", bowiem jak nikt inny w latach 30-tych Brassai potrafił podglądać i dokumentować barwne życie paryskiej bohemy i tamtejszego półświatka.

Historia rozpoczyna się w 1932 roku, kiedy to Brassai po raz pierwszy przekroczył próg pracowni pięćdziesięcioletniego już wówczas Picassa i dowiedział się na czym ma polegać jego zadanie. Miał on sfotografować nie znane dotąd rzeźbiarskie dzieła mistrza, które następnie ukazały w pierwszym numerze francuskiego przeglądu artystycznego "Minotaure". Jak się okazuje, był to również przełomowy rok w twórczości Picassa, w którym - jak pisze autor książki - "jego imię promieniować zaczęło na cały świat...". Tak oto rozpoczęła się długa i twórcza współpraca dwóch odmiennych temperamentów artystycznych. Ze spisywanych na gorąco notatek, Brassai po latach zebrał i opublikował swoje wspomnienia, pełne nieznanych szczegółów i anegdot z życia jednego z największych artystów XX wieku. Dzięki nim poznajemy Paryż i jego mieszkańców w przeddzień wybuchu II wojny światowej, następnie śledzimy tragiczny okres okupacji i lata powojenne, na tle których zmienia się i dojrzewa artystyczna osobowość Picassa. Zbiór wspomnień ukazuje nie tylko wszechstronnie ciekawą postać autora "Guerniki", ale również portrety jego bliskich, a także sławnych ludzi z artystyczno-intelektulanej "śmietanki" tego czasu. Szczególnie ciekawie została nakreślona postać najbliższego przyjaciela i powiernika najtajniejszych myśli artysty - Jaime'a Sabartsa, który był tak bezgraniczne oddany Picassowi, że nie dopuszczał do niego przyjaciół. Pełnił u boku artysty szalenie niewdzięczną rolę - czuwał nad najcenniejszym skarbem mistrza, czasem.

Co istotne, Brassai w swoich wspomnieniach nie otacza Picassa bezmyślnym kultem, ale także krytykuje jego wady. Bez skrępowania ukazuje niekonsekwencje malarza, jego wahania, małostkowość, skoki humoru. Ta biografia usiłująca naszkicować portret wielkiego malarza rysuje także w zmniejszeniu portret samego autora. W efekcie otrzymujemy porcję cudownej lektury, a zarazem solidny zastrzyk wiedzy humanistycznej. Nawet wytrawny miłośnik sztuki Picassa może się tu dowiedzieć kilku interesujących rzeczy. Kto słyszał np., że Picassa nazywano "królem śmieciarzy" - bo zbierał wszystko, a przede wszystkim to co inni wyrzucali... Całym sercem oddawał się parodii i kochał robić innym kawały, a gdy przychodziło mu coś zabawnego do głowy, podniecał się tym tak, jakby przystępował do malowania obrazu. Nie lubił wernisaży i twierdził, że doprowadzają go do rozpaczy. Żył w świecie kurzu i nonszalanckiego zaniedbania. Niektórzy może pamiętają, że nie potrafił żyć bez kobiety, że jego jedynym mistrzem był Paul Cezanne i że przewrotnie mawiał "Robię, to co umiem. Nie jestem żadnym artystą malarzem".

Książka "Rozmowy z Picassem" jest inspirującym przewodnikiem po twórczości największego malarza XX wieku. Dobrze byłoby, gdyby dotarła nie tylko do czytelników zainteresowanych krytyką artystyczną, czy historią sztuki, ale do szerszego grona odbiorców. Napisana jest żywym, barwnym językiem, pozbawionym naukowego tonu. Kto przeczyta tę lekturę, z pewnością nie będzie zawiedziony, sięgnie po nią raz jeszcze i pokocha Picassa.



Rozmowy z Picassem / Moje galerie, moi malarze
Recenzja w Rzeczpospolitej, dodatek Rzecz o książkach, nr 3 (40), 1-2 marca 2003
autor: Elżbieta Sawicka

Trzecie oko Picassa

[fragment]
Dwa lata temu w krakowskim wydawnictwie Dęby Rogalińskie ukazało się wznowienie ważnej książki "Rozmowy z Picassem" Brassaia (naprawdę nazywał się Gyula Halasz), znanego fotografa i dziennikarza. Ciekawą refleksję znalazłam wówczas w posłowiu napisanym przez autora przekładu, Zbigniewa Florczaka:
"Henri Focillon uważał, że historia jest konfliktem potrójnego rodzaju: rzeczy dojrzałych przedwcześnie, teraźniejszości i zjawisk zapóźnionych. To niezwykle poręczna klasyfikacja, której użyć można z powodzeniem do każdego rodzaju twórcy. Zdarzają się wśród nich osobnicy przyśpieszający świadomość, artyści wyposażeni w trzecie oko. Do nich chyba należy Picasso, tak jak kiedyś jednym z nich był Tintoretto".
Niedawno, w tym samym mniej więcej czasie, kiedy tłumy waliły na warszawską wystawę, Dęby Rogalińskie wydały książkę "Moje galerie, moi malarze". Jest to zapis rozmów przeprowadzonych przez Francisa Crémieux z Danielem-Henrym Kahnweilerem w 1961 roku. Kahnweiler! Postać legenda. Niemiecki Żyd, który stał się słynnym paryskim marszandem, zaczynał od malutkiej galerii przy ulicy Vignon; tam wystawiał pierwsze obrazy "swoich" malarzy - Grisa, Braque'a, Légera i Picassa. Ta książka jest świadectwem jego wzruszającej wierności artystom, których sobie wybrał, i kubizmowi, który przedkładał nad wszystkie inne kierunki w sztuce.
Miał 23 lata, kiedy spotkał 27-letniego Picassa, odtąd ich losy splotły się na zawsze. Malarz mówił: "Bez niego nigdy bym nie zrobił kariery". Kahnweiler porażony zuchwałością "Panien z Awinionu" - "jego obraz wydawał się wszystkim czymś szalonym i ohydnym" - w roku 1907 podjął równie zuchwałą decyzję: zakupił z góry wszystko, co Picasso stworzy. Malarz miał dla siebie zachować tylko 5 obrazów rocznie. Marszand opowiada, jak to się zaczęło:
"Pewnego dnia siedziałem w moim małym sklepiku, wszedł młodzieniec, w którego wyglądzie było coś niezwykłego. Miał kruczoczarne włosy. Był mały, krępy, źle ubrany, buty jego, pokryte kurzem, były w bardzo złym stanie, ale miał oczy, które wydały mi się wspaniałe".
Kahnweiler nie wspomina, czy dostrzegł wówczas trzecie oko Picassa. Ale chyba musiał je zobaczyć.



Moje galerie, moi malarze
Recenzja w Gazecie Krakowskiej, nr 43 (16701), 20 lutego 2003
autor: (MSZ)

Na książkę składają się ciekawe wywiady, przeprowadzone przez Francois Cremieux z Daniel-Henry Kahnweilerem. Był to jeden z najważniejszych paryskich marszandów XX wieku. Zaczynał od sprzedawania obrazów Deraina i Braque'a, a później został marszandem Picassa, Laurensa, Legera i Juana Grisa. Ponadto był autorem książek poświęconych malarstwu oraz wydawcą.
A nic nie wskazywało na to, że ów praktykant giełdowy, wywodzący się z niemieckiej burżuazji, zostanie jednym z najbardziej konsekwentnych orędowników kubizmu. Zawodu nauczył się sam, zakładając w 1907 roku maleńką galerię w Paryżu. Kilka miesięcy później, w pracowni Picassa, wstrząsnął nim obraz "Panny z Awinionu". Wraz z powstaniem galerii zrodził się w sztuce kierunek, którego stał się żarliwym obrońcą. Kahnweiler tak bardzo utożsamiał się ze swoimi malarzami, że od tej pory stali się nierozłączni. Nigdy nie było ich więcej niż trzynastu, w tym czterech muszkieterów kubizmu: Picasso, Braque, Gris i Leger. Później dołączyli do nich Masson, Klee i inni. (MSZ)



Śladami Młodej Polski. Secesja w Krakowie i okolicach
Przewodnik

Recenzja w Gazecie Krakowskiej, nr 43 (16701), 20 lutego 2003
autor: (MSZ)

W przewodnikach po Krakowie przeważnie przybliżane jest turystom nasze miasto jako dziedzictwo gotyku, renesansu czy baroku. Przewodnik "Śladami Młodej Polski", który ukazał się właśnie na rynku księgarskim, pozwala odkryć inne oblicza Krakowa, pozostawione przez secesję czy art. nouveau. Nie ma on na celu skrupulatnego przedstawiania wszystkich dzieł Młodej Polski, ale ukazanie rożnych obliczy tego samego ruchu, zrodzonego pod wpływem prądów zachodnich, lecz mającego w Polsce swój własny wyraz.
Książka ukazała się w wersji dwujęzycznej, polsko-francuskiej. Przede wszystkim turyści, ale też zainteresowani tym okresem mieszkańcy Krakowa mogą się z niej dowiedzieć, które kamienice, polichromie, obrazy, rzeźby i witraże pochodzą właśnie z tego okresu. Przewodnik zabiera bowiem czytelnika na 7 tras spacerowych (6 w Krakowie, 1 w Zakopanem). Pozwala także poznać historię epoki oraz działalność artystyczną jej najważniejszych przedstawicieli. Poszukiwania śladów sztuki młodopolskiej ułatwiają kolorowe mapki, prezentujące krok po kroku trasy spacerów. Ładnie wydany tom uatrakcyjnia dodatkowo ponad sto kolorowych zdjęć prezentujących najciekawsze obiekty i dzieła sztuki. (MSZ)


Początek strony
© Copyright 2001-2004 by
Wydawnictwo Dęby Rogalińskie